poniedziałek, 10 stycznia 2011

Pierwsze kroczki...

Trochę się wzięło na wspominki z nowym rokiem ale cóż... jak nic ciekawego się nie dzieje to będzie co wspominać. A przypominam sobie początki chodzenia Hany... wspominam bo teraz to chodzi gdzie chce.. jak chce...i po czym chce...no i oczywiście ABSOLUTNIE nie słuchając przy tym rodziców. Nie raz zdarzyło się Jej, że mnie najzwyczajniej w świecie zdeptała np. schodząc z łóżka, czy przechodząc nade mną... a co się przejmować będzie :) Na szczęście ona leciutka jest, więc jeszcze mnie to nie rusza :D

sobota, 8 stycznia 2011

Wyjazd nad morze...

 
Rok 2010 minął... ale jest co wspominać!!! Zeszłoroczny sierpień był bogaty w wydarzenia. Wyjazd na ślub w centrum Polski i wypad nad morze. Niestety ja w nich nie uczestniczyłem.... Mnie wysłano na kolonie. Tak to się podobno czasem praktykuje w "rodzinie". Podopieczni na kolonie a sami jadą na wczasy... no cóż. Ja tam nie narzekam bo na koloni było fajnie.

Za to Hana ma co wspominać!! Dzielnie wytrwała w podróży...

czwartek, 6 stycznia 2011

Pełen lans!

Nie żeby się Montana chwaliła... ale wchodzę sobie dzisiaj do pokoju po popołudniowej drzemce i co widzę?!!! Mała stoi i pełen lans!! Stoi i patrzy na mnie i tylko luka na ten swój domek i na mnie.... nic mówić nie musiała... odczytałem to z jej miny i postawy... że niby młodsza, a domek zbudować umie a ja nie.... puściłem focha i wyszedłem na swój fotel dalej leżeć... nie będę na to patrzył! Nie żebym zazdrosny był...

wtorek, 4 stycznia 2011

Z cyklu - "Moi śmieszni qmple"

"Małe" Oszukać przeznaczenie.

Dzisiaj dostałem od Sprawcy pyszne jedzonko! Oczywiście Hana bacznie obserwowała jak jem. Nie lubię jak nade mną stoi, bo mam wrażenie, że mi wylicza. Dlatego też staram się odwrócić tyłkiem do Niej i jeść szybko, by mi przypadkiem nie zabrała części jedzonka. Wcinam... aż tu nagle się stało.....

sobota, 1 stycznia 2011

Sylwester - czyli pies w meloniku

Sylwestrowa noc była udana! To już mój drugi wyjazd na zabawę sylwestrową. Pierwsza była w zeszłym roku u Kierownika Koloni. Tym razem bawiłem się u się u przyjaciół. Potańczyłem, posmakowałem trochę masła ze stołu, standardowo polizałem wszystkich domowników. Wpadłem tylko pokazać się w moim wystrzałowym meloniku który na chwile podwędziłem Sprawcy.