No to pierwsze koty za płoty!!!
Dzisiaj (na szczęście bez mojego udziału) Hana wybrała się na sanki. Obyło się bez histerii. Sprawca miał dzień wolny w pracy i mógł go spędzić z nami, Łobuziakami. Ja widząc na co się zapowiada, czmychnąłem w zakamarek mieszkania licząc na to, że mnie nie zauważy i pójdą na te sanki sami.
