Jak co dzień wybraliśmy się na spacerek. Jednak tym razem było inaczej. Hana miała tę przyjemność trzymać mnie na smyczy. Jej radość była OGROMNA. Moja, nie ukrywam , niekoniecznie tak ogromna.
środa, 30 marca 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
sobota, 12 lutego 2011
sobota, 22 stycznia 2011
Serek :)
No tak co tu dużo pisać! Tak jak ja lubię wybierać z miski mięsne kawałki...
tak i dla Niej najlepszy w śniadaniu jest SEREK :)
czwartek, 20 stycznia 2011
Dopadła nas choroba.
Niestety... dopadła nas choroba... Ja dawałem sobie radę bez większych problemów. W końcu to nie była psia choroba tylko ludzka... Podobno jakiś wirus ale nikt nie powiedział dokładnie co...
piątek, 14 stycznia 2011
Uczymy się jeść!
No tak! Jedzenie nie jest jeszcze mocną stroną Montany. Leżałem sobie na podłodze i spoglądałem jednym okiem na Jej poczynania. Musze przyznać, że mimo iż z małą pomocą jadła, to szło jej całkiem nieźle! Muzyczką się nie przejmujcie - słuchałem sobie MP3-kę.... no co? Śmieszne, że MP3-kę słucham? Jak już mi nic z tego jogurciku nie kapło, to sobie przynajmniej poleżę i muzyczki posłucham :D
czwartek, 13 stycznia 2011
Hana i latarnie morskie
Piękna... prawda? Hana będąc na morzem zwiedziła trzy niezwykłe budowle. Były to latarnie morskie w Jarosławcu (na zdjęciu), Darłówku i Ustce. Było dosyć wysoko i trochę schodów do pokonania ale dzielnie dała radę. Parę kroczków sama o potem całkowicie zdana na Sprawcę, powędrowała na samą górę owych latarń... Była bardzo podekscytowana - w końcu pierwszy raz miała tego typu wycieczkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

